Malo More
Widok w kierunku zachodnim na płw. Pelješac. Po prawej stronie w oddali majaczy masyw górski Biokovo, ze swoim najwyższym szczytem Sv. Jure, widać też fragment wyspy Hvar. Na pierwszym planie widzimy rozrzucone po Malo Moru wysepki. Od lewej: Otočić Gubavac, Otočić Maslinovac, nad nim Otok Dubovac, na prawo (niżej) Otočić Lovorikovac, następnie bezpośrednio nad nim maleńki Otočić Geravac, potem większa wsypa to Otok Galičak i blisko na lewo od niej to Otočić Ljesević. Na samym końcu widać obok siebie trzy małe wysepki. Są to (od lewej): Otočić Gospin Školj (charakterystyczna wysepka położona najbliżej miejscowości Sreser, z figurą Matki Boskiej, Otočić Srednjak oraz Otočić Goljak. Na pierwszym planie widoczne są tzw. fish farmy (to te okrągłe konstrukcje, w których hoduje się ryby) oraz rzędy boi (hodowle muli).
Most Pelješki. Wjeżdżamy na Półwysep Pelješac.
Pomyślałem, że mój drugi blog, w całości poświęcony Półwyspowi Pelješac i jego okolicom, dobrze będzie rozpocząć od opisania regionu, który ujrzałem jako pierwszy, gdy w roku 2021 udałem się z Wyspy Čiovo na krótki rekonesans południa Dalmacji i który jako pierwszy widzi większość gości odwiedzających Półwysep. Most Pelješki był jeszcze wówczas w budowie i aby dostać się na Półwysep, jechało się „Jadranką“* (po chorwacku: Jadranska Magistrala) do granicy Chorwacko-Bośniackiej, by po jej przekroczeniu i przejechaniu dziewięciu kilometrów Bośni i Hercegowiny oraz miasta Neum, wjechać ponownie do Chorwacji i po niedługim czasie odbić w prawo na Półwysep. W stosunku do tego jak dziś zazwyczaj wjeżdża się na Półwysep, wówczas jechało się na około, nadrabiając sporo drogi, dlatego też jeśli ktoś potrzebował znaleźć się na Półwyspie, a jego celem był jego interior lub też, na przykład, Orebić, oznaczało to dobre kilkadziesiąt dodatkowych kilometrów. Z tego powodu wiele osób kończyło jazdę w Ploče, skąd w dalszą drogę zabierał ich prom Jadroliniji, do miasta Trpanj na Półwyspie. Prom wprawdzie płynie około pięćdziesięciu minut, ale jeśli ktoś jest mocno podróżą znużony, a dodatkowo jechał Jadranką, to ma tę możliwość by swą podróż skrócić dystansowo, a przy okazji nieco odpocząć, bo rejs promem, nawet taki 15-minutowy, jak z Orebića na Korčulę, dobrze relaksuje, zwłaszcza gdy dopisuje pogoda.
Prom z Ploče do Trpanja na Półwyspie. W tle masyw górski Biokovo.
Most Pelješki. Most wantowy, o długości 2404m, otwarty 26 lipca 2022r.skrócił znacząco czas podróży na Półwysep, otworzył go niejako bardziej dla ruchu turystycznego, usprawnił i uczynił bardziej bezpiecznym i wydajnym transport drogowy i umożliwił Chorwacji przystąpienie do systemu Schengen, gdyż dzięki niemu Chorwacja została zespolona komunikacyjnie w jedną całość (do momentu oddania do użytku Chorwacja podzielona była w tym względzie dziewięciokilometrowym fragmentem Bośni i Hercegowiny na dwie części i za wspomnianym fragmentem bośniackim posiadała jeszcze eksklawę “dubrownicką”). Sam most, zaprojektowany przez Marjana Pipenbachera, słoweńskiego architekta, specjalizującego się w projektowaniu i budowie mostów, jest wyjątkową konstrukcją pod względem inżynieryjnym. Widoczne na zdjęciu pylony oparte są na platformach (również widoczne) które z kolei wspierane są na kilkunastu stalowych palach rurowych każdy. Budowa mostu w tym miejscu nastręczała mnóstwo problemów inżynieryjnych, albowiem mówimy o moście, który funkcjonuje w warunkach silnych wiatrów, pływów, posadowiony jest w podłożu o zróżnicowanej strukturze i ma zapewnić konstrukcyjną stabilność i bezpieczeństwo użytkowania w rejonie sejsmicznie aktywnym (trzęsienia ziemi nie są tu rzadkością). Dodatkowo mamy do czynienia ze środowiskiem morskim, a więc solą morską i bryzą niosącą cząsteczki soli. Budowa takich konstrukcji w takich warunkach jest wielkim osiągnięciem inżynieryjnym. Brawo Chorwacjo!
Widok na Malo More znad miejscowości Sreser, z drogi łączącej Sreser z miejscowością Janjina. W tle piękna sylwetka Mostu Pelješkiego.
Tak więc, po przekroczeniu wspomnianych dziewięciu kilometrów Bośni i Hercegowiny, wjeżdżało się na sam początek Półwyspu. Bośniackie Neum i niewielki półwysep Klek, to jedyny rejon, którym Bośnia i Hercegowina dotyka morza. O Neum będę musiał jeszcze kiedyś napisać, tym bardziej, że jak na razie mam z tym miastem tylko dobre doświadczenia i jest tam świetny mechanik, pan Matuško.
Widok na miasto Ston.
Półwyspy zazwyczaj mają to do siebie, że drogą lądową można się na nie dostać tylko z jednej strony. Nie inaczej jest z Pelješcem. Oczywiście, można nań dostać się drogą morską, promem poprzez sąsiadującą w pobliżu wyspę Korčula, lub, jak już wspomniałem również promem, z miasta Ploče, do miasta Trpanj, ale jak by nie jechać, od strony „stałego lądu” zawsze najpierw wkracza się w krainę zwaną Malo More. Jest to obszar geograficznie rozciągający się od miejsca, w którym półwysep zaczyna „wrastać” w morze, około dwa kilometry w linii prostej na południowy wschód od miejscowości Mali Ston, do końca Półwyspu Klek (mały półwysep, o którego istnieniu wielu zapomina, a który wyrasta pomiędzy kontynentem, a samym Półwyspem Pelješac). W potocznym rozumieniu jednak, obszar Malo Mora nieco się „rozciąga“, w kierunku północno-zachodnim, nawet niemal do miejscowości Drače. Wydaje się, że jest to związane z jedną z głównych gałęzi lokalnej działalności ekonomicznej regionu, jaką jest hodowla małż, ostryg i ryb, a głównie właśnie małż (po chorwacku: mušule, školjke) oraz ostryg (po chorwacku: kamenice). Bywając na półwyspie dość często, kilka razy w roku, zauważyłem, że w lokalnym pojęciu granica Malo Mora jest dość umowna, ale można założyć, iż prebiega ona tam, gdzie kończą się hodowle małż i ostryg.
(powyżej) Okolice miejscowości Mali Ston. Początek Malo Mora.
Malo More widziane ze zjazdu z nowej trasy, w kierunku miejscowości Brijesta.
Jeśli wjeżdża się na półwysep nowym mostem lub od strony Dubrownika, oko na pewno w którymś momencie dostrzeże równe rzędy tysięcy boi rozmieszczonych na wodach akwenu. Są one ze sobą połączone, a z każdej z nich w głąb morskiej toni również zwisa czasem nawet kilka metrów liny. To do niej przyrastają małże, których cykl wzrostu trwa około dwóch lat. Niemal codziennie można zobaczyć lokalnych hodowców wyruszających na zbiory specjalnymi platformami silnikowymi. Jednym z moich ulubionych dań są właśnie mušule na buzaru, podawane z kieliszkiem białego wina szczepu pošip.
Zbiór ostryg.
Wyciąganie liny porośniętej mulami.
Vinko za sterem swojej ponad stuletniej łodzi (acz z solarnym “upgrade-m”) wyrusza rano sprawdzić sieci.
Wracając z Vinko z porannego połowu.
Hodowle te są nieodłącznym elementem tutejszego krajobrazu. Warto wiedzieć, że zaraz po Francji, która jest absolutnym dominatorem oraz Irlandii i Holandii, ten rejon Chorwacji jest również jednym z największych dostawców ostryg w Europie. Choć tutejsza produkcja ustępuje masowością gigantom z Atlantyku, jest to miejsce absolutnie wyjątkowe. Zatoka Malostońska (po chorwacku: Malostonski Zaljev), charakteryzuje się unikalnym mikroklimatem – woda morska miesza się tu ze źródłami słodkowodnymi i wodami rzeki Neretva. Mali Ston to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie przetrwała i bezproblemowo rozwija się hodowla rodzimej, europejskiej ostrygi płaskiej (Ostrea edulis).
(powyżej) Školjke Ledinić tuż przed wjazdem do miejscowości Drače. Bardzo lubimy te miejsce, zawsze jesteśmy tu mile widziani, a gospodarz uwielbia naszego Enzo (Instagram: ave_enzo).
Hodowla muli. Poniżej, hodowle na Malo Moru.
Hodowle robią wrażenie oglądane z okolicznych wzniesień i nowej trasy, ale ich prawdziwą skalę widać dopiero z pokładu łodzi. Wymagają one bardzo czystej wody, a Malo More jest pod tym względem idealnym, regularnie kontrolowanym środowiskiem.
Hodowle muli w okolicach miejscowości Brijesta.
Mój przyjaciel i pilot PLL LOT, Oskar oraz jego mule wyjęte przed momentem z morze, które zaraz wylądują w garnku, a następnie…
… na talerzu.
Region obfituje w bistra i restauracje, szczególnie w Stonie, Malim Stonie i okolicach tychże, serwujące owoce morza najwyższej jakości. Często kupuję świeże mule prosto z morza nieopodal miejscowości Drače i ryby prosto z morza od zaprzyjaźnionego rybaka, pana Vinko (Riba Bezek, Uvala Blaževo). Taka ryba z rusztu to prawdziwe mistrzostwo, do którego nawet najlepsze i najświeższe ryby ze sklepów po prostu nie mają podejścia. Drugim daniem, które jest typowe dla regionu, a które należy koniecznie spróbować są mušule na buzaru, lub też dagnje na buzaru, czyli mule duszone w aromatycznym sosie na bazie oliwy, czosnku, wina, pietruszki i bułki tartej. Są wszakże dwie wersje, obie fenomenalne, na biało i na czerwono – ta druga tym różni się od pierwszej, że zawiera dodane świeże pomidory lub passatę pomidorową.
Dagnje na crvenom buzaru w konobie “Sea Food SUTVID”
Uwielbiam wieczory przy stole, na którym króluje ryba wyłowiona z morza zaledwie kilka godzin wcześniej. Do tego blitwa z ziemniakami, oliwą i czosnkiem, dobre białe wino, zaś w tle utwory niezapomnianego Olivera Dragojevića. W takim anturażu jedzenie nabiera innego wymiaru. Dodatkowo, gdy niebo nad Malo Morem zapłonie złotem, karmazynem i soczystym karminem, przechodzącym w cyklamen i granat zmierzchu, to chwila staje się niemal mistyczna. Dla kogoś, kto ceni autentyczność i lokalny terroir, to scena absolutnie kompletna: scenografia, rekwizyty i muzyka – wszytko w tej operze życia ze sobą konweniuje.
Brancin i orada iz roštilja - okoń morski i dorada z grila.
Malo More to region, który gwarantuje spokój i bliskość natury. Większość domów z apartamentami stoi w pierwszej linii brzegowej, oferując bezpośredni dostęp do morza, widok i coś, bez czego trudno jest mi sobie wyobrazić pobyt nie tylko na Malo Moru i nie tylko w Dalmacji ale ogólnie w tym rejonie Europy: palenisko z rusztem, potocznie zwane grilem, z którego korzystamy bardzo często. Przygotowywanie potraw na ruszcie (po chorwacku: roštilj) jest silnie związane z tutejszą kulturą kulinarną. Nie jest to tylko długo-weekendowe tło dla popijania mocniejszych alkoholi, ale po prostu jedna z form przygotowywania lokalnych, głęboko już osadzonych w narodowej kulturze dań. Trudno przecież wyobrazić sobie pekę, rybę, czy jagnięcinę z mikrofalówki. Musi być żar, musi być ogień i musi być ruszt. Musi być glazba, czyli muzyka i musi być wino. A najlepiej jest gdy to wszystko idzie w parze z dobrym towarzystwem i śpiewem.
W okolicy warto odwiedzić:
Ston oraz Mali Ston – „królestwa ostryg” z niesamowitą historią (poświęcę im osobny wpis), szczególnie na przełomie lutego i marca, lub początku marca (trzeba śledzić dokładne daty) gdy w miejscowości Mali Ston organizowany jest festiwal ostryg, Dani Malosotnske Kamenice – impreza z muzyką na żywo, od lat ciesząca się ogromnym zainteresowaniem, poświęcona sticte ostrygom.
Drače i Sreser – miejscowości z pięknymi plażami i połączone nową nadmorską promenadą.
Winiarnię Edivo** w Drače – oferuje ona unikalne m.in. wina plavac mali oraz dingač dojrzewające w amforach na dnie morza. To nietypowa forma dojrzewania wina i warto samemu ocenić jak wpływa na bukiet. Polecam odwiedzić winiarnię na tasting. Zdziwić się można jak duża jest różnica w samku dingač-a leżakującego w inoxie, w beczce i w amforze na dnie morza.
Janjina – urokliwa miejscowość z kultową juz kawiarnią, klimatycznymi zakątkami, pięknym kościółkiem i zapleczem sklepowym oraz winiarniami, z których polecam w szczególności Bezek ***
W winiarni EDIVO w miejscowości Drače.
Kawiarnia w miejscowości Janjina. Najlpiej przyjść tu rano gdy na kawę i długą posiadówkę przy stoliku schodzą się lokalsi. Miejscowy koloryt, żywe dyskusje. Dzień rozpoczyna się leniwie. Polako, polako!
Promenada wiodąca z miejscowości Drače do sąsiedniej miejscowości Sreser to bardzo przyjemne miejsce na spacer i przejażdżkę rowerem. Poniżej: widoki i miejsca bezpośrednio przy promenadzie.
Podczas rybackiego wieczoru w miejscowości Drače.
W sezonie letnim w miejscowościach Ston, Brijesta, Drače i Sreser organizowane są tzw. ribarskie večeri – wieczory rybackie, będące połączeniem degustacji lokalnych specjałów, wina i muzyki na żywo.
Dla miłośników aktywnego wypoczynku Malo More to raj do kajakarstwa, snorkelingu czy pływania na SUP-ie. Wybrałem się kiedyś kajakiem ze Sreser na wschód słońca. Woda była gładka jak lustro, niczym nieskazitelna gładź lodu, zaś sam wschód słońca był przepięknym spektaklem natury. Cisza, woda i te kolory – absolutnie transcendentalne przeżycie.
Złoto, karmazyn, karmin, cyklamen i granat. Takie zachody słońca nad Malo Morem nie należą do rzadkości.
*Jadranska Magistrala, lub też po prostu Jadranka, to „stara“ trasa wiodąca ze Słowenii, przez Chorwację, Bośnię i Hercegowinę, do Montenegro (Czarnogóry), będąca fragmentem trzech tras europejskich: E65, E80 oraz E851.Wybudowana w latach 60 i 70-tych XX wieku.. Ma lekko ponad 1000 km długości. Jest jedną z najpiękniejszych nadmorskich tras Europy. Po wybudowaniu autostrady A1 (Autostrady Adriatyckiej) straciła na znaczeniu jako główna trasa wiodąca z północy na południe byłej Jugosławii. Dziś, jeśli chcemy szybko pokonać trasę z północy na południe Chorwacji, lub też docelowo zmierzamy dalej niż południe Chorwacji, wybieramy najczęściej autostradę A1. Jej niewątpliwą zaletą jest komfort podróży i krótszy czas dotarcia na miejsce, ale nie widać z niej wybrzeża (z wyjątkiem krótkiego odcinka po przejechaniu tunelem Sveti Rok pasma Velebitu. Jadranka zaś oferuje przepiękne widoki, szczególnie, moim zdaniem, począwszy od Omiša i dalej na południe. Jest to jednak trasa dużo wolniejsza, więc trzeba to wziąć pod uwagę.