Blog
Mały raj
Nie musicie nigdzie jechać, nigdzie się spieszyć, niczego planować. Jeśli macie ochotę na dzień plażowy – proszę bardzo. Chcecie popływać – nie ma problemu. Macie wszystko w zasięgu zaledwie kilku kroków od apartamentu. Naprawdę, nie musicie nigdzie się ruszać. Moim zdaniem dobrze jest, po przyjeździe, zrobić sobie taki leniwy dzień, taki swoisty reset. Zdjąć zegarek, załóżyć klapki lub zwyczajnie zostać boso. Zejść nad morze, popatrzeć w dal, zamknąć oczy i wziąć głęboki oddech. To naprawdę jest miejsce, w którym odpoczywa umysł, ciało i dusza.
Malo More
Uwielbiam wieczory przy stole, na którym króluje ryba wyłowiona z morza zaledwie kilka godzin wcześniej. Do tego blitwa z ziemniakami, oliwą i czosnkiem, dobre białe wino, zaś w tle utwory niezapomnianego Olivera Dragojevića. W takim anturażu jedzenie nabiera innego wymiaru. Dodatkowo, gdy niebo nad Malo Morem zapłonie złotem, karmazynem i soczystym karminem, przechodzącym w cyklamen i granat zmierzchu, to chwila staje się niemal mistyczna. Dla kogoś, kto ceni autentyczność i lokalny terroir, to scena absolutnie kompletna: scenografia, rekwizyty i muzyka – wszytko w tej operze życia ze sobą konweniuje.